Zlikwidowanie zmian czasu ma sens, ale na razie będzie po staremu

0
299
zmiana czasu

Przeważająca część argumentów podnoszonych w dyskusji rozgorzałej, gdy cofnęliśmy ostatnio wskazówki zegarów, przemawia na korzyść jednego, całorocznego czasu. Niestety, z jego wprowadzenia najprawdopodobniej na razie nic nie będzie.

W ostatnią niedzielę października cofnęliśmy zegary z 3 na 2. Wiele osób miało nadzieję, że robimy to po raz ostatni. Głośno było o propozycji, by od marca 2018 roku stale, bez pięciomiesięcznej przerwy obowiązywał ten sam czas – środkowoeuropejski letni. Pomimo licznych argumentów przemawiających za tym rozwiązaniem, najprawdopodobniej nie uda się zrealizować tych postulatów. Co przemawia za wyeliminowaniem zmiany czasu? Dlaczego nowelizacja nie może wejść w życie?

Oszczędność energii to mit

Pierwsza w historii zmiana czasu na letni została dokonana w 1916 przez Cesarstwo Niemieckie. Ówczesne uwarunkowania techniczne, cywilizacyjne i geopolityczne (I Wojna Światowa) w pełni ją uzasadniały. Miała ona pozwolić poradzić sobie przeciążonej produkcją zbrojeniową gospodarce poradzić sobie ze zwiększonym zapotrzebowaniem na energię elektryczną. Wiele wskazuje na to, że wskutek zmian technologicznych, które dokonały zmiana czasusię na przestrzeni ostatniego wieku, dziś nie uzyskuje się już tego efektu. Z bazujących na danych Polskich Sieci Energetycznych analizach, przedstawionych w raporcie „Zła zmiana” wynika, że zmiany czasu nie wpływają na zmniejszenie poborów prądu. Co ciekawe, opublikowane w 2008 roku badania, w których zmierzono zapotrzebowanie na energię elektryczną w stanie Indiana, pozwalają twierdzić wręcz, że efekt jest odwrotny od zamierzonego. Według analityków Krajowego Biura Badań Ekonomicznych, wskutek jesiennego cofnięcia zegarków konsumpcja prądu wzrasta o 2 do 4 proc. – Znacznie bardziej wiarygodną od zmiany czasu metodą oszczędzania energii elektrycznej jest wymiana konwencjonalnych źródeł światła na diody, w zakładach pracy i budynkach użyteczności publicznej połączona z wdrożeniem systemu sterowania, który dopasowuje natężenie światła do bieżących potrzeb – mówi Maciej Gronert, projektant oświetlenia TRILUX Polska. – Kompleksowe modernizacje przynoszą oszczędności rzędu kilkudziesięciu procent – dodaje.

Negatywny wpływ na samopoczucie to prawda

Według przeprowadzonych na zlecenie niemieckiej firmy ubezpieczeniowej DAK badań kwestionariuszowych, negatywne skutki zdrowotne zmiany czasu odczuwa 16 proc. mężczyzn i 28 proc. kobiet. Osoby dotknięte tym problemem skarżą się na zmęczenie, problemy z zasypianiem i zaburzenia koncentracji. Naukowcy, na których powołano się w artykule Business Insider dowodzą, że wymuszona zmianą czasu modyfikacja dobowego rytmu funkcjonowania rzeczywiście jest szkodliwa: rozregulowuje hormonalny system sterowania snem i czuwaniem oraz powoduje senność, obniżając wydajność pracy. Powrót do normy najbardziej wrażliwym osobom zabiera nawet trzy tygodnie. – Rytm dobowy jest wrażliwy na czynniki zewnętrzne. Jest uzależniony od ilości docierającego do nas światła o dużej zawartości niebieskiej wiązki. Powstrzymuje ono syntezę hormonu snu i pomaga zachować koncentrację – tłumaczy Maciej Gronert. – Choć współczesne technologie LED pozwalają wywołać ten sam pobudzający efekt co promienie południowego słońca, nic niezmiana czasu może się równać z dostępem do naturalnego światła przez jak największą część dnia – dodaje projektant oświetlenia TRILUX Polska. Według wskaźnika Sleep Better Lost-Hour Economic Index, spadek efektywności związany z rozregulowaniem rytmu dobowego pracowników może kosztować gospodarkę Stanów Zjednoczonych nawet 433 mln dolarów rocznie. Istnieją także inne, brzmiące nieco anegdotycznie kalkulacje, według których horrendalne koszty wynikają z samej konieczności przestawienia wszystkich zegarów. Policzmy. W Polsce jest 30 mln ludzi powyżej 20 roku życia. Załóżmy, że na przestawienie wskazówek każdy z nich zużywa 5 minut jesienią i 5 minut zimą. Uwzględniając minimalną stawkę godzinową w naszym kraju, marnujemy w ten sposób czas wart 70 mln złotych. Gdyby uwzględnić przestoje w transporcie, konieczność wstrzymania pracy banków, kłopoty z jednoznacznym oznaczeniem daty przydatności szybko psujących się towarów, koszty niewinnej na pozór zmiany czasu rosną wielokrotnie.

Wszystkie argumenty na nic

Propozycję zmiany naszego czasu urzędowego uzasadniono następująco, „dwukrotna zmiana czasu w każdym roku nie znajduje obecnie ani uzasadnienia społecznego, ani ekonomicznego. Utrzymanie zmiany czasu stanowi anachronizm i przyczynia się do wielu negatywnych skutków o charakterze zdrowotnym i gospodarczym. (…) Prowadzi do rozregulowania zegara biologicznego, którego rytm stanowi fundamentalne znaczenie dla zdro

zmiana czasu

wia każdego człowieka i wpływa niekorzystnie na samopoczucie, objawiając się m.in. kłopotami ze snem czy problemami z koncentracją”. Pomimo że argumenty te znajdują odzwierciedlenie w wynikach badań i analiz, do ustalenia całorocznego czasu w przyszłym roku najpewniej nie dojdzie. Według zawartej w odpowiedzi na wniosek analizy prawa unijnego wynika, że nie dopuszcza ono takiego rozwiązania. W całej wspólnocie obowiązują ujednolicone przepisy, przewidujące zmiany czasu tak jak robimy to dotychczas.